| Jeszcze kiedy byłam dzieckiem rodzice zabierali mnie w góry, najczęściej w Tatry i w Karkonosze. Uwielbiam góry, bardzo lubię je oglądać idąc szlakiem, gdy przysiądę gdzieś po drodze lub na jakimś szczycie. Rozkoszuje się wtedy ich pięknem. Najbardziej z polskich gór ukochałam Tatry, które imponują mi swoim ogromem i pozwalają urzekać swoim pięknem zarówno latem, jak i zimą. Jednak bardziej dostępne są dla nas zwykłych turystów oczywiście latem. | Wakacje letnie sprzed dwóch lat wspominam bardzo milo, albowiem spędzaliśmy je w Zakopanem. Zatem do celów naszych górskich wędrówek mieliśmy dosyć blisko. Dokładnie szóstego dnia naszego pobytu zrealizowaliśmy najdłuższą wycieczkę z wejściem na jeden z najwybitniejszych szczytów Tatr Wysokich - Świnicę. Dzięki prowadzonemu przeze mnie wówczas pamiętnikowi mogę dzisiaj odtworzyć ten dzień dokładnie. Mój opis wzbogaciłam cytatmi wielkich, wspaniałych ludzi Tatr. | Było to 12 sierpnia 1995 roku. W przeddzień wycieczki mieliśmy już spakowane w plecakach cieplejsze rzeczy, kurtki przeciwdeszczowe (bo nigdy nie wiadomo jak będzie tam na górze) i wszystkie inne niezbędne drobiazgi, a przede wszystkim mapy turystyczne i topograficzną z zaznaczonymi trasami, które zamierzaliśmy pokonać. Owego dnia wstaliśmy o godz. 5:30 i zjedliśmy szybkie śniadanie. Spakowaliśmy również prowiant na drogę do plecaków i ruszyliśmy. O 6:15 wsiedliśmy do mikrobusu, który zawiózł nas do Kuźnic. |